101st-airborne-division
  ARDENY 2010
 
Nadszedł czas na napisanie raportu z naszego wyjazdu do Pałczewa k/Łodzi.



Początek całej imprezy zaczyna sie w Brzesku skąd o 0100 wyrusza czerwony VW Transporter którym kieruje Mario. W prostej lini podąża po Kojota a następnie po Fox Huntera. Następnie docierają po Hiszpana i Bacę. Dalej z Gdowa do Krakowa po Ribalda. O godzinie 0245 wszyscy są już na pokładzie pojazdu i wyruszamy w nieznane nam tereny na których mamy walczyć. Mkniemy ciemną nocą i rano o godzinie 4 docieramy do McDonalda w Częstochowej. Krótka przerwa na jedzonko i rozmowę z paniami z Katowic. Po drodze oczywiście wymiana doświadczeń z taktyki i o tym jak to my skopiemy dupska innym Smile oraz kilka opowieści Kojota na tematy historyczne przykuwają uwagę chłopaków ze Gdowa i resztę uczestników wypadu. I tak o godzinie 6.15 docieramy na miejsce. Teren przygotowany na przyjęcie ponad 500 uczestników. Od razu zaczynamy przygotowania do imprezy. Pomimo tak wczesnej pory zaczynają przybywać inni uczestnicy zabawy polegającej na wymianie kulek. Powoli ubieramy się, natomiast Baca odnajduje resztę naszego oddziału. Koledzy z drużyny KOS już od piątku koczowali w namiocie. Czas biegnie nieubłaganie, zbliża się godzina 0800 i następuje rozdanie rozkazów. Organizujemy się jeszcze przez pół godziny po czym następuje wymarsz na pozycje. Z racji tego, że odgrywamy historyczne bitwy o Ardeny z II WW scenariusz umieszcza nas w miejscowości Malmedy jako alianckich żołnierzy.
Obrona tej miejscowości to dla nas ważna sprawa. Jak zwykle jest nas kilku na dość dużym odcinku do obrony. Teren który bronimy to niewielki las który ma być zaatakowany z trzech stron. Jak na złość niemiecki atak skoncentrowany jest na nasza pozycję. Widzimy jak trzy niemieckie oddziały ustawiają się i przygotowują do ataku. Adrenalina skacze na wysoki poziom. W słuchawce słychać rozkazy i wołanie o pomoc. Okazuje się, że atak nastąpił również z innej strony. I nadszedł moment w którym oddziały niemieckie ruszyły do ataku. Kojot miotał kulki jak wściekły, jednym pociągnięciem ubił trzech szkopów. Mnie też udało się trafić dwóch. Niestety przeważająca liczba wrogich żołnierzy oraz terminatorstwo spowodowało że nasza pozycja obronna powoli była tracona. Na nasze pozycje poleciały granaty ręczne. Powoli Niemcy zaczęli zajmować nasze pozycje i wypierać z całego obszaru jednostki aliantów. Cała bitwa, pomimo naszej walecznej postawy została przegrana, a wróg cieszył się ze swojego zwycięstwa.
Zeszliśmy na parking aby uzupełnić zapasy amunicji i przegrupować. Po paru minutach wyruszyliśmy na następny odcinek frontu. Mieliśmy wyprzeć Niemców z Bastogne.
Przedzieraliśmy się przez gęsty las aby dopaść wroga. Niemcy byli dobrze umocnieni i obsadzili dość dużą ilością wojska swoje pozycje. Jednak upór aliantów i taktyka zastosowana przez dowodzących powoli zaczęła owocować. Szkopy powoli zaczęli się wycofywać. Zajęliśmy ich pozycje i przygotowaliśmy obronę przed atakiem do którego wróg zaczynał przygotowania. Atak został szczęśliwie odparty a zaraz po tym ruszyła pogoń za Niemcami. Zostali okrążeni i z trzech kierunków ruszył na nich atak. Nie mieli szans. Z tej bitwy wyszliśmy zwycięsko.
Między czasie karabin Maria zacina się i musi zejść na parking. Razem z nim udaje się Ribald i Fox Hunter. Ich powrót uwieczniony jest na stronie dziennika łódzkiego. http://www.dzienniklodzki.pl/stronaglowna/237631,pod-lodzia-walczyli-o-ardeny-zdjecia-i-film,g,2,id,t,z,no.html#material_1
Po chwili na parking przybywają pozostali uczestnicy zabawy. Przegrupowanie i wymarsz aby rozegrać następny scenariusz. Koledzy z Krakowa odpadają i zostajemy sami. Nie mamy już oddziału więc przyłączamy się do innej drużyny. Naszym zadaniem jest obrona. Niemcy, jak zwykle, w przeważającej sile wypierają nas z naszych pozycji. Mario, Baca, Kojot oraz Ribald odskakujemy i przyczajeni obserwujemy Niemców. Jest to celowe działanie, wychodzimy w czterech na tyły Niemców i po szybkim rozeznaniu sytuacji atakujemy. Po drodze natykamy się na niemiecką żandarmerię wojskową która rozbijamy. Kontynuujemy atak. Dołączają do nas inne oddziały alianckie i już większą siła przypuszczamy szturm na nasze pozycje które wcześniej zajęli Niemcy. Naszym zdaniem ta potyczka zakończyła się remisem chociaż wróg mówił inaczej.
Znowu powrót na parking po następne rozkazy. Przegrupowanie i wymarsz do odegrania następnego scenariusza. Jako że jest nas sześciu nie mamy dużego wpływu na to co będziemy robić.
Wychodzimy z propozycją osłaniania tyłów naszej głównej armii. Dowódca Aliantów zgadza się na to nie dając nam większych szans. Mówi nam że jest to misja samobójcza. My świadomi tej sytuacji podejmujemy się tego trudnego zadania. Zostajemy sami na niewielkim zalesionym terenie. Robimy prowizoryczne umocnienia i maskujemy się. Niewiele czasu było nam dane, Niemcy zaczęli nadchodzić. Przychodzili małymi grupami i zaraz zostawali trafieni. Niestety dobra passa zaczęła się kończyć co chwile odpadał któryś z nas. Denerwujące było to że Niemcy stosowali taktykę terminatora, czyli po trafieniu brali dalej udział w zabawie. Na palcu boju najdłużej pozostał Kojot i Mario. Łączny czas obrony tego odcinka wyniósł ponad pół godziny co wprawiło w zdumienie głównodowodzącego. Sami Niemcy byli zdziwieni, że tego odcinka broni jedynie sześciu żołnierzy. Przeciwko nam szło ok. 60 szkopów. Większość nie przeszła .
Zmęczeni i lekko wkurzeni na zachowanie przeciwnika powróciliśmy na parking. Była godzina 1600. Odpoczynek, posiłek, dobre piweczko poprawiło nasz humor. Oczywiście kierowca nie pił. O godzinie 1700 zaczęliśmy kołowanie w kierunku drogi ekspresowej. Wszyscy w jak najlepszych humorkach i podekscytowani przebiegiem całego dnia.
Droga powrotna obfitowała w rozmowy i żarty. Fox Hunter rozpieszczał nas swoimi kawałami i docinkami. Na zmianę ktoś z naszej paczki ucinał komara, kierowca podobno też, ale tylko na długich prostych. Szczęśliwie dojechaliśmy do Krakowa gdzie wysiadł Ribald. Potem Gdów, Bochnia i Wiśnicz. Na koću już o godzinie 2300 Mario dojechał do domu.
Tak oto w skrócie wyglądał nasz wyjazd na imprezę organizowana przez ludzi z grupy 2REP z Łodzi.
Fotki i linki w naszym dziale materiałów http://www.101airborne.fora.pl/materialy,30/ardeny-2010,200.html
 
  Dzisiaj stronę odwiedziło już 1 odwiedzający (8 wejścia) tutaj!  
 
Ta strona internetowa została utworzona bezpłatnie pod adresem Stronygratis.pl. Czy chcesz też mieć własną stronę internetową?
Darmowa rejestracja